-Wszystko ok?
-Yyy tak,dziękuję.
-Chodźmy już do tego sklepu,bo zaraz będzie dzwonek.
Szybko weszliśmy po schodach do sklepiku.Akurat nie było nikogo w kolejce,więc ustawiłam się pierwsza.
-Co dla Ciebie?-zapytała sprzedawczyni.
-Poproszę drożdżówkę z kruszanką i nadzieniem truskawkowym.
-Coś jeszcze tymbark wiśniowo-jabłkowy.
-5.64-dałam kobiecie pieniądze i wzięłam swoje śniadanie.Leon wziął to samo tylko, nie brał soku tylko wodę.
-Violetto muszę Ci coś powiedzieć,ale to nie jest dobre miejsce.Dasz radę spotkać się dzisiaj w parku o...17.00?
-Jasne,tylko nie wiem czy rodzice mi pozwolą.Dam Ci znać.
-Ok.Siedzisz na matematyce?
-Czyli na tej,tak?
-Yhy.
-Ok i tak nie mam z kim siedzieć. No bo kto by siedział w ławce z taką szarą myszką?
-Ja i wcale nie jesteś szarą myszką.Ten kto tak sądzi po prostu Cię nie zna.
-Może i tak.
I dzwoni dzwonek.
-Chodź już do klasy.
Pokiwałam głową na tak.Zgarnęliśmy plecaki i weszliśmy do klasy.
Przywitaliśmy się z panią i zaczęła się lekcja.
Po lekcjach:
Jestem już w domu Leon mnie odprowadził i przypomniał o spotkaniu.No tak muszę się zapytać rodziców.Mam już dość pytania się o wszystko rodzicom,to jest chore.Jestem już prawie pełno letnia.
Siedzę teraz na obrotowym fotelu i myślę jak skłamać,aby się udało spotkać z Leonem.Jestem bardzo ciekawa co chce mi powiedzieć.Mam pomysł co powiem.Zeszłam na dół i zauważyłam rodziców całujących się.
-Ja nie chcę przeszkadzać,ale mam pytanie.
Szybko się od siebie oderwali.
-Jakie?-zapytała się Angie moja mama.
-Bo nowa koleżanka zapytała się mnie czy przyjdę do niej na 17.00.Mogę iść?
-Tak oczywiście.Jeżeli to koleżanka tak,jeżeli chłopak nie-oznajmił ojciec.
-Przecież mówiłam,że to koleżanka.
-Dobrze,już dobrze.Możesz iść-odparła mama.
Rzuciłam im się na szyje.
-Dziękuje!
-Nie masz za co.
Pobiegłam do swojego pokoju i od razu chwyciłam telefon i zadzwoniłam do Leona.
L-Możesz iść?
V-Tak!
L-To świetnie czyli w parku o 17.00.
V-Tak pa.
L-Pa.
Jest 16.00 mam tylko godzinę.Pobiegłam do szafy wybrać zestaw.
Ubrałam go i uczesałam się.
Gdy już byłam gotowa spojrzałam na zegarek.16.48.
Zeszłam na dół otworzyłam drzwi
-Wychodzę wrócę o 19.00!-krzyknęłam i wyszłam.
-----------------------------------
No i rozdzialik,który poprawiałam 1000 razy i już mam dość.Wena mnie powoli opuszcza,ale jakoś sobie poradzę.Nwm kiedy next,ale będzie on jak będzie kom.
1kom=next
Buziaczki:*
Misia misia
Super
OdpowiedzUsuńDziękuję i zapraszam cię na mojego drugiego bloga.
Usuńvioletta-nasz-serial.blogspot